Strony internetowe dla kancelarii i prawników Nowa strona od podstaw. Audyt istniejącego serwisu. Stała opieka i rozwój. 20 lat doświadczenia 19 własnych serwisów prawnych Zobacz ofertę

Kontrahent nie zapłacił, a wypłaty muszą wyjść. Co zrobić z niezapłaconą fakturą

• Opublikowano: 2026-10-09 • Artykuł Partnera

Najgorsze w niezapłaconej fakturze nie jest to, że ktoś jest nam winien pieniądze. Najgorsze jest to, że pierwszego dnia miesiąca i tak trzeba przelać wynagrodzenia, zapłacić składki i czynsz, niezależnie od tego, czy kontrahent przelał swoje. Dla firmy zatrudniającej kilkanaście osób jedna większa faktura potrafi być różnicą między spokojnym miesiącem a szukaniem pieniędzy na pensje.

Dlatego warto wiedzieć, co można zrobić, i to zanim sprawa zrobi się stara.

Kontrahent nie zapłacił, a wypłaty muszą wyjść. Co zrobić z niezapłaconą fakturą

Zegar tyka od terminu płatności, nie od wystawienia faktury

Roszczenia związane z prowadzeniem działalności gospodarczej przedawniają się po trzech latach. Mówi o tym art. 118 Kodeksu cywilnego. Jest w nim jeszcze jeden zapis, o którym mało kto pamięta: koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego. Czyli faktura z terminem płatności w marcu 2026 przedawni się nie w marcu 2029, tylko 31 grudnia 2029.

To brzmi jak sporo czasu. W praktyce to złudzenie. Im dłużej czekamy, tym mniej zostaje do odzyskania, bo dłużnik w tym czasie zdąży zamknąć działalność, przepisać majątek albo po prostu zniknąć.

Rekompensata, o którą prawie nikt się nie upomina

Jeżeli to była transakcja handlowa między firmami, od dnia, w którym należą się odsetki, przysługuje rekompensata za koszty odzyskiwania należności. Bez wezwania i bez udowadniania, że faktycznie coś nas to kosztowało.

Wysokość zależy od kwoty świadczenia:

  • 40 euro, gdy faktura nie przekracza 5000 zł,
  • 70 euro przy kwocie od 5000 do 50 000 zł,
  • 100 euro, gdy faktura wynosi 50 000 zł lub więcej.

Tak stanowi art. 10 ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych. Przy kilkunastu przeterminowanych fakturach robi się z tego realna kwota, a i tak większość firm o to nie występuje.

Jedna uwaga praktyczna, bo to zaskakuje: tego konkretnego roszczenia nie można sprzedać. Ustęp 4 tego samego artykułu wyklucza zbycie rekompensaty. Sama wierzytelność z faktury sprzedać się da, rekompensata zostaje przy pierwotnym wierzycielu.

Droga pierwsza: odzyskać

Pierwszy telefon i pierwsze pismo z kancelarii załatwiają więcej spraw, niż się wydaje. Nie dlatego, że brzmią groźnie, tylko dlatego, że dłużnik widzi, że przestał być jednym z wielu wierzycieli do odkładania na później.

Jeżeli to nie wystarczy, zostaje droga sądowa i egzekucja. Trwa, kosztuje i wymaga pilnowania. Firmy, które nie mają na to czasu ani ludzi, zlecają to na zewnątrz. Tym właśnie jest windykacja faktur prowadzona przez kancelarię: ktoś przejmuje sprawę od wezwania aż po egzekucję, a wierzyciel wraca do prowadzenia firmy.

Minus jest jeden i trzeba go znać. Odzyskiwanie trwa. Nikt uczciwy nie powie, ile dokładnie, bo to zależy od obłożenia konkretnego wydziału i od tego, czy dłużnik ma z czego zapłacić. Jeśli pieniądze są potrzebne na wypłaty za trzy tygodnie, ta droga ich nie dostarczy.

Droga druga: sprzedać

Wierzytelność można sprzedać. Art. 509 Kodeksu cywilnego pozwala przenieść ją na osobę trzecią bez zgody dłużnika, chyba że umowa zawiera zakaz cesji. Dlatego przy wycenie zawsze warto mieć pod ręką umowę, jeśli była podpisana.

Na tym polega skup wierzytelności: wierzyciel dostaje pieniądze od razu, a dochodzeniem zapłaty zajmuje się już nabywca. Nie dostanie pełnej kwoty, bo nabywca bierze na siebie ryzyko i czas. Za to dostaje teraz, a nie kiedyś.

To samo dotyczy starszych i trudniejszych spraw. Skup długów obejmuje także należności, przy których wierzyciel próbował już sam i odpuścił. Cena jest wtedy niższa, ale alternatywą zwykle nie jest wyższa cena, tylko zero.

Przy cesji przechodzą też zaległe odsetki. Wynika to wprost z art. 509 paragraf 2, a przy dużych, starych fakturach potrafią one stanowić istotną część wartości.

Kiedy która droga

Nie ma tu uniwersalnej odpowiedzi, ale jest kilka prawidłowości.

Sprzedaż ma sens, gdy pieniądze są potrzebne teraz, gdy faktura jest stara albo gdy dłużnik od miesięcy nie odbiera telefonu. Odzyskiwanie ma sens, gdy sprawa jest świeża, dokumenty kompletne, a dłużnik ma z czego zapłacić i raczej gra na czas niż ucieka.

Bywa też tak, że żadna droga się nie opłaca. Jeżeli dłużnik nie prowadzi już działalności i nie ma majątku, a kwota jest niewielka, koszt dojścia do wyroku przekroczy to, co da się ściągnąć. Uczciwa kancelaria powie to na wstępie, zamiast brać sprawę i liczyć na cud.

Jedno jest pewne niezależnie od wyboru: każdy miesiąc zwłoki działa na korzyść dłużnika. Faktura sprzed trzech miesięcy i faktura sprzed trzech lat to z perspektywy odzyskania zupełnie różne sprawy, nawet jeśli obie formalnie nie są jeszcze przedawnione.