Indywidualne Porady Prawne specjalistów

Masz problem z prawem pracy? Opisz swój problem i zadaj pytania.
(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Czas na kulturę polityczną...

Opublikowane: 2005-12-24

Wczoraj zaczęła się nowa era polityczną, z chwilą objęcia funkcji przez Lecha Aleksandra Kaczyńskiego. Z zaciekawieniem oglądałam zarówno uroczystości objęcia urzędu, jak również z uwagę wysłuchałam wywiadu, jakiego Prezydent udzielił dziennikarzom telewizji publicznej: Dorocie Gawryluk i Wojciechowi Skowrońskiemu.

Uroczystości, chociaż nie odniosłam wrażenia ich szczególnie uroczystej podniosłości, czy też przepychu, tak były komentowane przez media.

Niewątpliwie mamy do czynienia z człowiekiem zupełnie innego pokroju, aniżeli jego poprzednik. Widać to było nie tylko na tle programu przedwyborczego i wyborczego ale te głoszone wcześniej idee są potwierdzane już przez samego Prezydenta.

Być może rozpoczynamy nową erę polityczną, w której politycy chcący utrzymać się na firnamencie, będą zmuszeni do rozliczania się z zapowiedzi wyborczych. Oczywiście, zapowiedzi wyborcze trzeba traktować w aspekcie uprawnień przysługujących danemu urzędowi.

W sytuacji, gdy kandydat na Prezydenta RP podnosi chęć dążenia do osiągnięcia celów niezależnych od jego możliwości decyzyjnych, nie można oczywiście mieć do niego pretensji o to, że następnie ich nie zrealizował.

Dzisiejsze uprawnienia Prezydenta RP w stosunku do potrzeb społecznych, w tym potrzeby zmiany kultury politycznej, nie są na pewno wystarczające. Nie wiadomo jednak, czy obecnie rządzącym uda się doprowadzić do zmiany Konstytucji i poszerzenia kompetencji Prezydenta.

Z udzielonego wywiadu wynika, że Prezydent przyjmie bardziej czynną postawę w życiu politycznym aniżeli jego poprzednik. Nie będzie wyłącznie człowiekiem godzącym zwaśnione strony i pilnującym istniejącego porządku, ale będzie chciał za pomocą posiadanych uprawnień ten porządek zmienić, poprawić.

Pierwszym warunkiem skuteczności działania Prezydenta musi być medialna czytelność jego intencji i funkcjonowania. Z tego powodu zapewne dowiedzieliśmy się, że Prezydent podpisze nową „ustawę medialną”, mimo że wokół niej przeciwnicy „rozdzierają” niemal szaty z powodu rzekomego zamachu na wolność mediów.

Jako Polka chciałabym wiedzieć co Prezydent ma społeczeństwu do powiedzenia i jakie są rzeczywiste, a nie medialnie przetworzone intencje działania i podejmowane decyzje.

Niestety dotychczasowa kultura polityczna, w tym dziennikarska, stoi na niskim poziomie. Przekonałam się o tym słuchając wczorajszego wywiadu Prezydenta, który delikatnie, aczkolwiek trzykrotnie, zwracał uwagę dziennikarzom, aby nie przerywali mu i pozwolili skończyć wypowiedź.

Mamy więc do czynienia z dziwną kulturą dziennikarską. Nie bardzo rozumiem, jak szanujący się dziennikarz, będąc gościem w pałacu Prezydenta, pozwala sobie przerywać wypowiedź głowie państwa i poganiać Prezydenta w wypowiedzi.

Obserwujemy na co dzień, że w studiach telewizyjnych i radiowych politycy nie umieją ze sobą rozmawiać. Przerywają sobie wypowiedzi, wygłaszają opinie równocześnie itd.

Niejednemu dziennikarzowi trudno jest zapanować nad sytuacją. Zgoła inaczej jednak wygląda wywiad z konkretną osobą. O ile w przypadku wielości polityków, dziennikarz musi zapanować nad przebiegiem audycji, o tyle wywiad studyjny, rządzi się innymi zwyczajami i kultura nakazuje, aby zachowywać się przyzwoicie.

Cóż dopiero mówić o sytuacji, gdy dziennikarz jest gościem w siedzibie udzielającego wywiadu i do tego jeszcze, gdy tą osobą jest głową państwa. Nie podejrzewam wymienionych na wstępie dziennikarzy o brak kultury osobistej.

Przyczyny podejrzewam dwojakie. Pierwsza może wynikać stąd, że dziennikarze tak się przyzwyczaili do „sieczki” dziennikarskiej, że w momencie wejścia na salony prezydenckie, gubią się w kindersztubie.

Nie przypominam sobie jednak, aby dziennikarze, którym udzielał wywiadu w swoim pałacu Aleksander Kwaśniewski, przerywali Prezydentowi, wchodzi mu w pół zdania itp.

Druga przyczyna jest wobec tego równie prawdopodobna, a polega na tym, że w telewizji publicznej nadal istnieje front przeciwko PiS-owi i braciom Kaczyńskim.

Nie dziwię się wobec tego rządzącym, że chcą mieć kanał telewizji publicznej na swoje potrzeby, aby móc przekazywać rzeczywiste bezpośrednie informacje społeczeństwu. Jest to, jak sądzę, zupełnie zrozumiałe dążenie.

Tym bardziej podoba mi się to rozwiązanie, że wedle zapowiedzi ma być jeden kanał rządowy a drugi dla opozycji. Słowem, wolność słowa i równość będzie zachowana nawet w samej telewizji publicznej.

O co, w taki  razie, ten cały krzyk wokół nowej ustawy? Cóż, jeśli ktoś przyzwyczaił się do manipulowania telewizją publiczną dla własnych spektakularnych korzyści, to oczywiście niechętnie odda to uprawnienie.

Wywiad Prezydenta RP posiadał także wątek dotyczący problematyki prawa pracy, a co najmniej elementy związane z regulacją prawną stosunków zatrudnieniowych. Prezydent podkreślił wyraźnie, że ma zamiar doprowadzić do umowy społecznej pomiędzy organizacjami pracowników, pracodawców i konsumentów w kwestii podstawowych założeń dystrybucji dochodu narodowego.

Jest to, jak sądzę, bardzo słuszne założenie. Przede wszystkim dlatego, że bez takiej umowy nie da się skutecznie i konsekwentnie realizować określonej polityki zatrudnieniowej w szerokim tego słowa znaczeniu.

Na przykładzie uchwalenia nowego Kodeksu pracy, łatwo można ukazać pozytywy wynikające z zawartej umowy społecznej. Po zawarciu umowy, zważywszy na dokonane uzgodnienia, które mogą mieć różną szczegółowość, łatwiej będzie doprowadzić do uchwalenia nowego prawa pracy.

Z prostego powodu, przedstawiciele organizacji pracodawców i pracowników, którzy uzgodnią określone kierunki zmian społecznych będą związani tą umową społeczną w momencie uchwalania przepisów nowego Kodeksu pracy.

W konsekwencji, nowe rozwiązania legislacyjne nie powinny być z założenia oprotestowywane przez organizacje pracowników, w razie planowanego pogorszenia jakiś rozwiązań prawnych w stosunku do pracowników.

Podobnie, nadanie w Kodeksie pracy jakiegoś nowego uprawnienia pracowniczego nie powinno być oprotestowywane przez przedstawicieli organizacji pracodawców. W sumie spowoduje to szybsze i bezkonfliktowe uchwalenie nowego Kodeksu pracy, który niewątpliwie jest nam w obecnych stosunkach społecznych potrzebny.

Projekt Prezydenta zasługuje na pozytywną ocenę. Trzeba jednak pamiętać, że diabeł tkwi w szczegółach.... Z tego powodu, należy precyzyjnie skonstruować treść umowy społecznej od strony zapewnienia podstawowych elementów ochronnych funkcji prawa pracy.

Miejmy nadzieję, że pomysł prezydencki nie tylko doczeka się realizacji ale jego treść będzie strukturalnie właściwa, wszak sam Prezydent  jest specjalistą z zakresu prawa pracy i jego patronat nad tym paktem powinien być gwarancją merytorycznej kompleksowości.

Maria Schumann

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>

Indywidualne Porady Prawne specjalistów

Masz problem z prawem pracy? Opisz swój problem i zadaj pytania.
(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Kodeks pracy

[Pobierz Kodeks pracy] Stan prawny – 1.01.2017 r. j.t. z zaznaczonymi zmianami.

Kodeks pracy

[Pobierz ustawę o PIP] Stan prawny – 1.03.2017 r. j.t. z zaznaczonymi zmianami.

Szukamy prawników » wizytówka Zadaj pytanie »