Indywidualne Porady Prawne specjalistów

Masz problem z prawem pracy? Opisz swój problem i zadaj pytania.
(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Problemy funkcjonowania PIP

Autor: Tadeusz M. Nycz • Opublikowane: 2005-11-05

W zawiązku z zamierzeniami zmian w podporządkowaniu Państwowej Inspekcji Pracy wobec pojawiającej się krytyki dotyczącej zmniejszonej skuteczności oddziaływania, niniejszy tekst jest próbą wstępną oceny dotychczasowego stanu prawnego z równoczesnym wyjaśnieniem przyczyn i problemów wpływających na działalność tej instytucji oraz wskazaniem rozwiązań mogący usprawnić funkcjonowanie nadzoru i kontroli nad warunkami pracy.

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 6 marca 1981 r. o Państwowej Inspekcji Pracy, (Dz. U. z 2001 r. Nr 124, poz. 1362, z późn. zm. oraz z 2005 r. Nr 110, poz. 926 ) inspekcja podlega Sejmowi RP a bezpośredni nadzór nad nią sprawuje z ramienia Sejmu – Rada Ochrona Pracy.

Taki system podporządkowania inspekcji funkcjonował od 1989 r. natomiast w latach 1981 – 1989 PIP podlegała ówczesnej Radzie Państwa.

W obu wskazanych okresach Państwowa Inspekcja Pracy nieprzerwanie od 1981 r. podlegała organowi władzy a nie organowi administracji centralnej.

Wytworzona została w Polsce praktyka administracyjna sytuująca inspekcję pracy jako organ niezależny od administracji rządowej, stojący na straży przestrzegania obowiązującego prawa pracy, bez względu na realizowaną w danej chwili politykę rządową.

Taki model funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy był przedmiotem badania ze strony misji Międzynarodowej Organizacji Pracy a także w ramach spełniania kryteriów niezbędnych do uzyskania przez Polskę członkostwa w Unii Europejskiej, także ze strony misji inspekcji pracy państwo unijnych (raporty w posiadaniu Głównego Inspektora Pracy).

Wyniki tych ocen wykazały, że podporządkowanie PIP Sejmowi RP jest rozwiązaniem w pełni zgodnym zarówno z konwencjami Międzynarodowej Organizacji Pracy jak i z prawem Unii Europejskiej.

Misje z UE dostrzegały nawet, w stosunku do własnych rozwiązań, znacznie korzystniejszą dla sprawnego funkcjonowania pozycję inspekcji pracy w Polsce. (por. M. Flasiński „Kontrola i nadzór Państwowej Inspekcji Pracy-propozycje nowej regulacji” PiZS z 1997 r. Nr 12 str. 26).  

Interesuje Cię ten temat i chcesz wiedzieć więcej? kliknij tutaj >>

Związki zawodowe, zarówno OPZZ jak i NSZZ „Solidarność”, zainteresowane rzeczywistą i skuteczną kontrola oraz nadzorem ze strony państwa nad warunkami pracy, uważały i uważają, że dotychczasowe podporządkowanie Państwowej Inspekcji Pracy jest właściwe i nie wymaga zmian, gdyż zmiana spowodowałaby obniżenie autorytetu tej instytucji, co odbiłoby się w skutkach negatywnie na rzeszy zatrudnionych pracowników.

O poprawności podporządkowania Państwowej Inspekcji Pracy Sejmowi RP wypowiadali się także pozytywnie ministrowie ds. pracy, w tym tej klasy autorytet co prof. dr hab. Tadeusz Zieliński (por. Atest-Ochrona Pracy z 1998 r. Nr 4 str. 8-9 ).

Dokonywano także analizy i wykładni w zakresie dopuszczalności podporządkowania Państwowej Inspekcji Pracy Sejmowi RP w aktualnym systemie trójpodziału władzy, na tle obecnej Konstytucji RP nie dopatrując się w tym zakresie nieprawidłowości (obok ekspertyz sejmowych, por. T. Nycz „Konstytucyjne gwarancje bezpiecznych i higienicznych warunków pracy” Wydawnictwo Tarbonus, Kraków-Tarnobrzeg 2000, str. 245-270, z pozytywną merytorycznie recenzją Z. Salwy, PiZS z 2000 r. nr 7-8, str. 63-64).

Rozważając kwestię zmian podporządkowania Państwowej Inspekcji Pracy trzeba, przede wszystkim przeanalizować wiążące Rzeczypospolitą Polską umowy międzynarodowe, z którymi, co do zasady, niezgodne byłoby podporządkowanie PIP ministrowi ds. pracy.

W myśl art. 4 ust. 1 Konwencji Nr 81 Międzynarodowej Organizacji Pracy o inspekcji pracy w przemyśle i handlu (Dz. U. z 1997 r. Nr 72 poz. 450-451), „jeżeli jest to zgodne z praktyką administracyjną Członka, inspekcja pracy będzie podlegała nadzorowi i kontroli władzy centralnej”.

Art. 6 cyt. Konwencji Nr 81 stanowi zaś, że personel inspekcji pracy będzie się składał z urzędników publicznych, którym statut i warunki służbowe zapewniają stałość zatrudnienia oraz niezależność od wszelkich zmian rządu i od jakichkolwiek niewłaściwych wpływów z zewnątrz.

Zgodnie z art. 87 ust. 1 Konstytucji  R.P., źródłami powszechnie obowiązującego prawa są  w Rzeczypospolitej Polskiej  m.in. ratyfikowane umowy międzynarodowe.

W strukturze tych umów mieszczą się międzynarodowe konwencje, w tym także Konwencja Nr 81 dotycząca inspekcji pracy, ratyfikowana przez Polskę  19 kwietnia 1995 r. (Dz. U. z 1997 r. Nr 72 poz.450 i 451), która w razie kolizji z ustawą krajową ma pierwszeństwo stosowania.

W świetle powołanych przepisów Konwencji Nr 81 MOP, inspekcja powinna podlegać władzy centralnej, przy czym Konwencja zawęża to pojęcie do centralnego organu władzy, nie przewidując podległości centralnemu organowi administracji rządowej.

Podległość organowi administracji rządowej byłoby poprawne, gdyby tak kształtowała się krajowa praktyka administracyjna, tymczasem PIP podległa jest bez przerwy od 1981 r. organowi władzy a nie administracji (a w latach 1954-1980 inspekcją pracy kierowały związki zawodowe, co obecnie jest także rozwiązaniem sprzecznym z Konwencją Nr 81 MOP).

Zmiana praktyki administracyjnej byłaby naruszeniem istoty postanowień Konwencji Nr 81 MOP. Istniejąca praktyka administracyjna pozwala na to aby PIP podległa była Sejmowi lub Senatowi RP względnie Prezydentowi RP, gdyż są to organy władzy a nie administracji rządowej.

Podporządkowanie inspekcji pracy rządowi  pozostawałoby też w sprzeczności z pkt. III/8  Zalecenia Nr 81 Międzynarodowej Organizacji Pracy, stanowiącego uszczegółowienie Konwencji Nr 81 MOP, zgodnie z którym funkcje inspektorów pracy nie powinny obejmować działań w charakterze pojednawców lub arbitrów w sporach zbiorowych.

Minister ds. pracy prowadzi rejestr osób pełniących funkcję takich arbitrów-rozjemców, w tym wielu urzędników tego ministerstwa w takiej roli występuje, toteż podporządkowanie PIP resortowi pracy spowodowałoby niepotrzebne uwikłanie inspekcji pracy w tę problematykę.

Zależności hierarchiczne i organizacyjne nie pozostają przecież bez znaczenia na faktyczną niezależność funkcjonowania inspektorów pracy.

Inspekcja pracy, wchodząca w skład resortu pracy nie jest niezbędna w celu prawidłowego wypełniania ciążących na ministrze ds. pracy obowiązków i odpowiedzialności za stan warunków pracy w Polsce.

Nieuzasadnione jest dokonywanie porównań podległości inspekcji pracy resortowi pracy w II RP, gdyż wówczas nie obowiązywała Konwencja Nr 81 MOP.

Minister ds. pracy może korzystać i korzysta z czynności PIP, poprzez kierowanie stosownych wniosków o zbadanie w trybie kontrolno-nadzorczym konkretnego problemu z zakresu prawa pracy, dlatego twierdzenie o braku możliwości korzystania z aparatu kontrolnego PIP mija się z prawdą.

Funkcjonowanie niezależnej od ministra ds. pracy inspekcji pracy pozwala na prezentowanie odmiennych od rządowych ustaleń okoliczności i przyczyn wielkich katastrof a także interpretacji prawa, co wpływa korzystnie na praworządność w stosunkach pracy.

Funkcjonowanie niezależnej od administracji rządowej inspekcji pracy pozwala na jej skuteczniejsze oddziaływanie względem podmiotów kontrolowanych, aniżeli to miało miejsce poprzednio, to znaczy do 1954 r. kiedy to inspekcja pracy podlegała władzy wykonawczej.

Na zasadzie porównawczej ujawniły się podobne zjawiska, jakie miały miejsce w momencie podporządkowania Najwyższej Izby Kontroli, rządowi. Jest rzeczą oczywistą, niemal aksjomatem, że czynności kontrolne realizowane w ramach danej struktury, z której wywodzi się organ kontrolny, przynoszą oczywiście słabsze rezultaty, aniżeli kontrole z zewnątrz.

Administracja rządowa pełni przecież nadal funkcje organu założycielskiego wielu jednostek mających przymiot pracodawcy, podlegających kontroli PIP.

Z tego względu, podległość PIP organowi władzy a nie organowi administracji rządowej jest rozwiązaniem oczywiście korzystniejszym dla sprawnego, niezależnego badania przestrzegania prawa pracy.

Inspekcja pracy podległa rządowi byłaby uwikłana w politykę realizowaną przez rząd w zakresie prawa pracy, podczas, gdy nie takie zadania ciążą na Państwowej Inspekcji Pracy, która w imieniu państwa ma stać na straży przestrzegania istniejącego prawa pracy regulującego warunki pracy (art. 24 Konstytucji RP).

Inspekcja pracy działająca w ramach struktur administracyjnych szeroko rozumianych organów państwa, podlegała przez ostatnie zwłaszcza kilka lat, kolejnym przemianom w znacznej mierze biurokratyzującym jej czynności, co odbiło się z jednej strony na jakości pracy a z drugiej na pogarszającej się opinii społecznej w zakresie sprawności funkcjonowania.

Typowym przykładem biurokratyzującym czynności inspektora pracy jest postanowienie art. 9 pkt 2a cyt. ustawy o PIP upoważniające inspektora pracy do wydawania tzw. nakazu płacowego.

Pomysł słuszny, ale realizacja fatalna. Pomijając problemy legislacyjno-systemowe, trzeba zwrócić uwagę na praktyczne negatywy tego rozwiązania. Inspektor pracy może wydać nakaz płatniczy wówczas, gdy określona należność ze stosunku pracy nie ma charakteru spornego miedzy stronami czyli pracownikiem i pracodawcą.

Instytucja nakazu płatniczego występuje przy tym równolegle z możliwością dochodzenia roszczeń w tym zakresie przed sądem pracy. Ten stworzony dualizm proceduralny niczego w istocie do końca nie załatwia, gdyż przedmiotem nakazu płacowego są należności oczywiste.

Systemowa konstrukcja nakazu płatniczego wykazuje wiele mankamentów, przede wszystkim nie służy eliminacji podstawowej patologii w stosunkach pracy, jaką jest powszechne oszukiwanie pracowników w zakresie czasu pracy i wynagrodzenia za pracę, ponieważ z natury rzeczy takie przypadki polegają na spornym charakterze należności wynagrodzeniowej, a zatem w tym zakresie nakaz płacowy inspektora pracy jest wykluczony.

Aby ustalić ten sporny charakter, inspektor pracy musi jednak przeprowadzić szczegółowe postępowanie dowodowe, a ze względu na rozbieżny interes stron stosunku pracy natrafia na oczywiste utrudnienia i matactwa ze strony pracodawcy.

Po długotrwałym takim postępowaniu, jeśli w efekcie okaże się, że sprawa ma rzeczywiście charakter sporny, co najczęściej ma miejsce, czas poświęcony tym czynnościom jest w efekcie zmarnowany, gdyż inspektor może jedynie pouczyć pracownika o możliwości skierowania sprawy do sądu pracy.

Nie eliminując potrzeby władczych uprawnień inspektora pracy w omawianym zakresie, należało stworzyć swoistego rodzaju instytucję przed sądową. Oznacza to, uprawnienie inspektora pracy do administracyjnego rozstrzygania sporu o wynagrodzenie za pracę.

Przy zachowaniu możliwości odwołania od nakazu inspektora pracy do okręgowego inspektora pracy, należało przewidzieć, że ostateczna decyzja może być przez strony, czyli przez pracownika lub pracodawcę, zaskarżona do sądu pracy i objęta sądowym dwuinstancyjnym postępowaniem.

Korzyści, z takiego rozwiązania byłyby następujące.

  • Zachowanie dotychczasowych kompetencji władczych inspektora pracy w zakresie wypłaty pracownikom wynagrodzenia za pracę.
  • Wykorzystanie możliwości dowodowych inspektora pracy dla celów ustalania rzeczywistego stanu faktycznego służące bezpośrednio postępowaniu przed sądowemu oraz postępowaniu sądowemu.
  • Wyeliminowanie możliwości dwutorowego, niezależnego postępowania w sprawie o to samo wynagrodzenie za pracę – administracyjnego i sądowego.
  • Niesprzeczność wskazanej propozycji z konstytucyjnym trójpodziałem władzy, wobec zachowania nadal dwuinstancyjnego postępowania przed sądem pracy.
  • Odciążenie sądów pracy od części postępowań dowodowych, które znacznie sprawniej i skuteczniej jest w stanie przeprowadzić inspektor pracy.
  • Poprawę pozycji procesowej pracownika, która w związku ze zmianami w Kodeksie postępowania cywilnego od 5 lutego 2005 r. została znacznie pogorszona i jest nadal zagrożona dalszym pogorszeniem wobec wprowadzenia z dniem 2.03.2006 r. opłat sądowych w sprawach o roszczenia ze stosunku pracy i uchylenia art. 263 K.p., który dotychczas uwalnia pracownika od tych opłat.
  • Zmniejszenie kosztów społecznych łożonych na elementy nadzoru nad warunkami pracy i wymierzanie sprawiedliwości w stosunkach pracy, wobec oczywistej likwidacji dotychczasowego dualistycznego postępowania administracyjnego i sądowego.
  • Ogólna poprawa praworządności, wynikająca z faktu, iż instytucja przed sądowa została poddana profesjonalnemu organowi państwa, który choćby ze względu na praktykę kontrolno-nadzorczą jest w stanie skuteczniej eliminować naruszenia prawa pracy, aniżeli długotrwałe procedury sądowe.
  • Nawet przy wyczerpaniu instytucji przed sądowej a następnie sądowej, czas tych procesów łącznie powinien być krótszy od dotychczasowego czasu przeciętnej sprawy o wynagrodzenie toczonej przed sądem pracy, ponieważ profesjonalne postępowanie dowodowe inspektora pracy wyeliminuje w znacznej mierze potrzeby dowodowe przed sądem, które mogą mieć zasadniczo charakter uzupełniający.

Inspekcja pracy uzyskała instytucję nakazu płacowego, która stworzyła dla pokrzywdzonych pracowników medialnie nagłaśniane pozorne rozwiązanie ich problemów, nie przyczyniając się w istocie do poprawy praworządności w stosunkach pracy.

Drugim przykładem klasycznej, zbędnej biurokracji w którą PIP została niepotrzebnie uwikłana, jest wprowadzony na podstawie ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej, Dz. U. Nr 173, poz. 1808, obowiązek wydawania przez organ II instancji PIP – okręgowego inspektora pracy, organowi I instancji PIP – inspektorowi pracy, upoważnienia do kontroli przedsiębiorcy.

Pomijając już zupełnie absurdalną, systemowo nie występującą w Polsce koncepcję wystawiania upoważnienia do kontroli przez organ II instancji organowi I instancji danej instytucji kontrolnej – rozwiązanie to, ze społecznego punktu widzenia nie służy żadnemu celowi, ale jest wręcz szkodliwe.

Niestety, w dotychczasowej rzeczywistości stanowienia i stosowania prawa, mimo członkostwa w Unii Europejskiej od 1 maja 2004 r., kompetentne organy publiczne zupełnie się nie przejmują wiążącym Rzeczypospolitą Polską prawem międzynarodowym.

Gdyby było inaczej, wskazanego rozwiązania w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej i odpowiednio zmienionej ustawie o PIP, być nie powinno, gdyż pozostaje ono w oczywistej sprzeczności z cyt. Konwencją Nr 81 Międzynarodowej Organizacji Pracy w sprawie inspekcji pracy.

Konwencja Nr 81 MOP, jako prawo wyższej rangi niż ustawa zwykła krajowa, wyklucza w szczególności:

  • ograniczenia zakresu przedmiotowego kontroli inspektora pracy

      (w art.2,3, 6 i 17 ust. 2),

  • ograniczenia czasowe kontroli inspektora pracy u danego pracodawcy

        (w art. 12 ust. 2 i art. 16).

Wprowadzenie obowiązku doręczania przedsiębiorcy upoważnienia do kontroli, w którym właśnie ma być określony zakres i czas kontroli nie ma więc żadnego sensu.

Rozwiązanie to przynosi natomiast oczywiste negatywne skutki społeczne poprzez utrudnianie pracy inspektorom pracy, co odbija się negatywnie na ich skuteczności działania.

Pracodawcy powszechnie wykazują brak znajomości obowiązujących przepisów prawa pracy, nie znają także przepisów Konwencji Nr 81 MOP i zależności między tym prawem międzynarodowym a ustawą o swobodzie działalności gospodarczej i ustawą o PIP, co powoduje, że  zamiast czas poświęcać na merytoryczną kontrolę, znaczne siły i środki PIP przeznaczane są na ciągłe wyjaśnianie rzeczywistego stanu prawnego.

Odnieść więc można wrażenia, że ktoś chciał celowo uwikłać PIP w te zbędne obowiązki, aby pogorszyć a nie poprawić funkcjonowanie organu nadzoru nad warunkami pracy.

Pracodawcy otrzymali bowiem tym sposobem oręż, przy pomocy którego mogą sprytnie przerzucać ciężar gatunkowy własnych rażących naruszeń prawa pracy, na rzecz rzekomych naruszeń przez inspektora pracy obowiązków wynikających z obu wskazanych ustaw.

Ocena funkcjonowania PIP, przy powszechnej patologii w stosunkach pracy polegającej na powszechnym oszukiwaniu pracowników przez pracodawcę w zakresie czasu pracy i wynagrodzenia za pracę, musiała spowodować negatywną opinię o funkcjonowaniu PIP, która to opinia nie jest jednak zawiniona przez inspektorów pracy, lecz wynika z błędnych działań legislacyjnych ustawodawcy.

Na tle stworzonej negatywnej opinii o funkcjonowaniu Państwowej Inspekcji Pracy powstają pomysły dotyczące poprawy jej działalności, oparte w głównej mierze na zmianie strukturalnego podporządkowania ministrowi ds. pracy, podczas gdyż żadna reorganizacja nie jest rzeczywistym środkiem poprawy wykonywania zadań przez daną instytucję.

Wręcz przeciwnie, zarówno teoretycy jak i praktycy organizacji i zarządzania dobrze wiedzą, że reorganizację danej instytucji przeprowadza się wyłącznie wówczas, gdy ona jest absolutnie konieczna.

W konsekwencji, problem dotyczący poprawy funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy ma wymiar rzeczywisty ale w gruncie rzeczy łączy się najmniej z potrzebą zmiany strukturalnego podporządkowania tej instytucji.

Niewątpliwie istnieje potrzeba, aby przy najbliższej zmianie Konstytucji RP inspekcja pracy została w niej umocowana, gdyż to pozwoliłoby jej normalnie, spokojnie funkcjonować, dla dobra ludzi pracy, bez narażania na zagrożenia w zakresie ewentualnych kolejnych pomysłów w sprawie zmian jej usytuowania, które w powtarzalny sposób, negatywnie odbijają się na całej tej instytucji, właśnie w okresach przed i powyborczych.

Funkcji kontrolnej  Państwowej Inspekcji Pracy nie jest w stanie i nie dubluje Najwyższa Izba Kontroli, jako konstytucyjny naczelny organ kontroli państwowej, ponieważ zakres podmiotów podlegających kontroli PIP wykracza  poza  zakres przyznany w Konstytucji NIK-owi.

Państwowa Inspekcja Pracy kontroluje każdego pracodawcę, bez względu na formę własności kapitału, podczas gdy kompetencje NIK nie pozwalają na kontrolę prywatnych pracodawców, którzy dominują w gospodarce narodowej.

Nie jest prawdą, że kompetencje NIK i PIP w zakresie kontroli przestrzegania prawa pracy pokrywają się, co czyni zbędnym podporządkowanie PIP Sejmowi.

Zgodnie z art. 203 Konstytucji RP, NIK ma prawo kontrolować państwowe i komunalne jednostki organizacyjne, a inne podmioty tylko w takim zakresie, w jakim wykorzystują one majątek lub środki państwowe albo komunalne oraz wywiązują się ze zobowiązań finansowych na rzecz państwa.

Biorąc pod uwagę strukturę zakładów kontrolowanych przez PIP, uprawnienia kontrolne NIK w zakresie prawa pracy dotyczą około 15% podmiotów zatrudniających, gdyż około 85% pracodawców należy do sfery niepublicznych zakładów pracy, i co więcej, liczba tych podmiotów stale się zwiększa.

Występowanie NIK i PIP jako organów podległych Sejmowi nie jest dublowaniem kompetencji kontrolnych, lecz jedynie przypisaniem większego znaczenia kontroli i nadzorowi nad warunkami wykonywania pracy przez blisko 10 milionów obywateli  R.P, w większości zatrudnionych w prywatnych zakładach pracy, nie objętych kompetencjami kontrolnymi NIK.

Sposób funkcjonowania PIP na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat ulegał zmianom, wynikającym przede wszystkim z nakładania na inspektorów pracy kolejnych zadań ustawowych np. wspomniany nakaz płatniczy i postępowanie egzekucyjne w 2001 r., wytaczanie powództwa o ustalenie stosunku pracy w 1997 r., a także kilkakrotne całkowite zmiany procedury w sprawach o wykroczenia przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową.

Dodać do tego trzeba ciągłe zmiany przepisów Kodeksu pracy (dotychczas łącznie 55 razy), w tym trudnej problematyki czasu pracy, co w zestawieniu z brakiem w Polsce organu uprawnionego do wydawania legalnej (wiążącej) wykładni ustaw i problemów w zakresie poprawności stanowienia i stosowania prawa, spowodowało, że praca inspektorów pracy, w większości z wykształcenia nie prawników, stała się szczególnie trudna i skomplikowana.

Przy narastającej patologii w zakresie pracy na czarno, zastępowania umów o pracę umowami cywilno-prawnymi i oszukiwania pracowników w zakresie czasu pracy i wynagrodzenia za pracę – odpowiedzialnością za to, niesłusznie, obarczono PIP, podczas gdy to nie inspekcja lecz rząd był projektodawcą złych, nieprecyzyjnych przepisów prawa pracy a inspekcja pracy miała jedynie problemy z ich poprawną wykładnią.

Zasadniczą kwestią mającą istotny wpływ na funkcjonowanie nie tylko PIP ale w ogóle na poprawne jednolite stosowanie całego obowiązującego prawa jest przywrócenie Trybunałowi Konstytucyjnemu prawa wydawania legalnej wykładni ustaw.

Możliwość wydania wiążącej wykładni ustawy, zwłaszcza w sprawach dotyczących nieprecyzyjnych przepisów w zakresie czasu pracy i wynagrodzenia za pracę jest elementem niezbędnym w demokratycznym państwie prawa, bez którego nie może być mowy o praworządnym stosowaniu norm prawnych.

Powyższe propozycje legislacyjne, nie eliminują potrzeby poprawy funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy w jej dotychczasowym strukturalnym podporządkowaniu, w postaci działań eliminujących narzucane inspekcji zbędne czynności biurokratyczno-sprawozdawcze, wpisujące się w ogólny nienajlepszy system funkcjonowania organów władzy publicznej.

Rozwiązania są zupełnie proste i wbrew pozorom nie mają nic wspólnego z potrzebą jakiejkolwiek reorganizacji.

Po pierwsze, należałoby dostosować statystykę PIP do statystyki inspekcji państw unijnych, celem ukazania rzeczywistego nakładu pracy naszych inspektorów i wytrącenia argumentów z ręki tym, którzy twierdzą że inne inspekcje przeprowadzają średnio 250 kontroli rocznie na jednego inspektora, a my tylko 76 w skali roku.

Ujednolicenie tej statystyki wyraźnie pokaże, że inspektor PIP wykonuje znacznie więcej niż 250 czynności kontrolnych rocznie.

Po drugie, należałoby zlikwidować tzw. planowane kontrole wynikające z rocznego planu  Głównego Inspektoratu Pracy i okręgowego inspektoratu pracy, koncentrując się na zadaniach kontrolnych wynikających, w szczególności z wpływających do okręgu:

  • skarg pracowników,
  • skarg podmiotów nie będących pracownikami,
  • wniosków pracowników i pracodawców w sprawie wyjaśnień i opinii prawnych z zakresu prawa pracy,
  • zgłoszeń wypadków przy pracy i zgłoszeń zagrożeń publicznych,
  • poradnictwie prawnym i technicznym realizowanym na rzecz pracowników i pracodawców.

Po trzecie, trzeba zlikwidować dotychczasowe zasady funkcjonowania tzw. list kontrolnych, zachowując je dla celów samokontroli pracodawców, czyli stosować je w taki sposób, w jaki to czynią inne inspekcje pracy państw unijnych.

Po czwarte, ograniczyć trzeba pojemność rocznego sprawozdania Głównego Inspektora Pracy np. do 50 stron maszynopisu, czyli mniej więcej takiej wielkości, jaka publikowana jest w internecie jako skrót obecnego sprawozdania. Więcej, i tak nikt nie jest w stanie przeczytać i nie czyta.

Podobnie należałoby określić maksymalny rozmiar do 50 stron, rocznego sprawozdania okręgowego inspektora pracy, które to sprawozdanie powinno stanowić jedyną formę odzwierciedlającą roczną pracę inspektorów w danym okręgu.

Po piąte, inspektorom pracy należałoby przypomnieć o obowiązku stosowania przepisów Konwencji Nr 81 MOP w sprawie inspekcji pracy, a w szczególności art. 16, który brzmi: „Przedsiębiorstwa będą kontrolowane tak często i tak starannie, jak to jest potrzebne do zapewnienia skutecznego przestrzegania odpowiednich postanowień przepisów prawnych”.

Efekty, jakie taka zmiana spowoduje są oczywiste i wymierne, a przede wszystkim trafią w dziesiątkę obecnych potrzeb społecznych rzesz pracowniczych.

Odbiurokratyzowanie i likwidacja zbędnej sprawozdawczości pozwoli inspektorowi pracy uzyskać około 30% czasu pracy, który może zostać przeznaczony na merytoryczne zadania i poprawić jakość wykonywanej pracy.

Inspektor pracy będzie wykonywał systematyczne kontrole u tych pracodawców, którzy rażąco naruszają prawo. Skargi pracownicze będą rozpatrywane dogłębnie i rzetelnie.

Inspektor pracy będzie mógł wykazać konsekwencję w działalności kontrolno-nadzorczej, na co obecnie często nie ma czasu.

Medialne przedstawianie konsekwentnie funkcjonującej inspekcji pracy, z czasem musi zmienić nastawienie pracodawcy do przestrzegania prawa pracy. Z prostego powodu, gdyż zachowanie zgodne z prawem będzie leżało w interesie pracodawcy.

Dziś, incydentalne kontrole inspekcji pracy, kończące się mandatem 1.000.- złotowym można spokojnie wkalkulować w ryzyko funkcjonowania zakładu i nadal oszukiwać pracowników  w zakresie czasu pracy i wynagrodzenia za pracę.

W sytuacji, gdy inspektorowi pracy pozwoli się czasowo realizować zasadę wynikającą z art. 16 Konwencji Nr 81 MOP, pracodawca będzie zmuszony zmienić swój stosunek do kontrolującego i prawa pracy, bo inspektor pracy nie opuści podmiotu kontrolowanego dopóki nie zlikwiduje naruszeń prawa pracy.

Skuteczny nadzór i kontrola nie polega bowiem na stałym zwiększaniu liczby kontroli w podmiotach kontrolowanych ale na konsekwentnym, systematycznym zwalczaniu tych, którzy przepisy rażąco naruszają oraz na medialnym upowszechnianiu modelu konsekwentnego funkcjonowania organu nadzoru nad warunkami pracy, ku przestrodze innym.

Omawiane problemy znane są w PIP i szereg z nich było przedmiotem publikowanych opracowań (np. T. Nycz „Ograniczyć pseudoobowiązki w PIP” – Atest-Ochrona Pracy 1996/7/5, tenże „Oszczędzajmy budżet” – Atest-Ochrona Pracy 1996/8/15, tenże„Konstytucyjne gwarancje bezpiecznych i higienicznych warunków pracy” Wydawnictwo Tarbonus, Kraków-Tarnobrzeg 2000, str. 245-270, M. Schumann „Pożegnanie z biurokracją?” Atest-Ochrona Pracy 2003/2/4).

Zapisane w niniejszym artykule propozycje rozwiązań legislacyjnych i organizacyjnych dotyczące funkcjonowania kontroli i nadzoru nad warunkami pracy mają oczywiście charakter wstępny i mogą być stosownie poszerzone i dogłębniej w razie praktycznej potrzeby omówione.

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>

Indywidualne Porady Prawne specjalistów

Masz problem z prawem pracy? Opisz swój problem i zadaj pytania.
(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Kodeks pracy

[Pobierz Kodeks pracy] Stan prawny – 1.01.2017 r. j.t. z zaznaczonymi zmianami.

Kodeks pracy

[Pobierz ustawę o PIP] Stan prawny – 1.03.2017 r. j.t. z zaznaczonymi zmianami.

Szukamy prawników » wizytówka Zadaj pytanie »