Indywidualne Porady Prawne specjalistów

Masz problem z prawem pracy? Opisz swój problem i zadaj pytania.
(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)

Mechanizacja orzecznictwa sądowego – część 4

Autor: Tadeusz M. Nycz • Opublikowane: 2012-11-30

W artykule autor kontynuuje ocenę wybranych orzeczeń sądowych i wskazuje na ich błędne kierunki wykładniowe wynikające głównie z przedkodeksowego usytuowania prawa pracy i braku krytycyzmu orzeczniczego.

W uchwale z dnia 9 grudnia 2011 r. II PZP 3/11, OSNP 2012, poz. 186 Sąd Najwyższy stwierdził, że pracownik przedsiębiorstwa handlowego realizującego inwestycje w różnych miejscowościach może mieć w umowie o pracę określone miejsce wykonywania pracy (art. 29 § 1 pkt 2 K.p.) jako miejsce, gdzie pracodawca prowadzi budowy lub innego rodzaju stałe prace, ewentualnie ze wskazaniem na jakim obszarze.

W tezie nr 2 tej uchwały dodano, że każdorazowo stałym miejscem pracy takiego pracownika w rozumieniu art. 775 § 1 K.p. jest to miejsce spośród określonych w umowie o pracę, w którym pracownik przez dłuższy czas systematycznie świadczy pracę.

W uzasadnieniu tego rozstrzygnięcia Sąd Najwyższy przyjmuje jako słuszne założenia zawarte w uchwale siedmiu sędziów z dnia 18 listopada 2008 r. II PZP 11/08, OSNP 2009 nr 13-14, poz. 166, w której stwierdzono, że art. 775 § 1 K.p. odnosi się jedynie do zadania służbowego rozumianego jako zdarzenie incydentalne w stosunku do pracy umówionej i wykonywanej zwykle w ramach stosunku pracy.

Mamy oto kolejny przykład mechanizacji orzecznictwa sądowego, polegającej na tym, że kolejny skład SN nie zastanawia się nad słusznością głoszonych w owej uchwale 7 sędziów poglądów i nad ewentualnymi środkami zmierzającymi do zmiany tych poglądów, lecz automatycznie przyjmuje i powiela te poglądy jako oczywiście słuszne.

Interesuje Cię ten temat i chcesz wiedzieć więcej? kliknij tutaj >>

Tymczasem wywodzenie z treści art. 775 § 1 K.p. twierdzenia o tym, że podróż służbowa ma charakter incydentalny, a nie może mieć charakteru długotrwałego, bądź przeważająco długotrwałego, jest kierunkiem interpretacyjnym niemającym żadnego uzasadnienia w tym przepisie prawa materialnego.

Sąd Najwyższy w składzie 7-osobowym zapomniał o regule zapisanej w art. 7 Konstytucji RP i o trójpodziale władzy, w ramach której sądy mają orzekać na podstawie prawa stanowionego przez parlament i tego prawa zmieniać im nie wolno.

Art. 775 § 1 K.p. brzmi: „Pracownikowi wykonującemu na polecenie pracodawcy zadanie służbowe poza miejscowością, w której znajduje się siedziba pracodawcy, lub poza stałym miejscem pracy przysługują należności na pokrycie kosztów związanych z podróżą służbową”.

Z takiego brzmienia przepisu w żaden sposób nie da się wyciągnąć wniosku o incydentalnym charakterze podróży służbowej. Przeciwnie, dualistyczny charakter tej podróży, to znaczy: tak incydentalny jak i długotrwały, jest oczywisty, gdy się zważy, że są pracownicy szeregu instytucji sfery zwłaszcza publicznej, którzy pracę wykonują permanentnie w ramach podróży służbowej.

Jednocześnie do tych pracowników nie stosuje się jakichś odmiennych od art. 775 K.p. przepisów szczególnych. Mam tu na myśli osoby zatrudnione na stanowisku zaopatrzeniowca, których zadania polegają na permanentnych wyjazdach w teren, czy też pracowników służby bhp, kontrolujących stan warunków pracy u dużych pracodawców, których oddziały funkcjonują na terenie całego kraju.

Dziwnym trafem SN przychyla się do poglądów wykładniowych ewidentnie sprzecznych z obowiązującym stanem prawnym i do tego niekorzystnych dla pracowników. Widzę w tym wyraźną manierę mechanizacji orzecznictwa, podobną do problemów związanych z wekslem w stosunkach pracy.

Jakże inaczej ocenić postawę orzekającego, który pozwala sobie zrównać w skutkach prawnych dwa odmiennie uchwalone przez ustawodawcę zwroty, a mianowicie:

  • miejsce wykonywania pracy, wymienione w art. 29 § 1 pkt 2 K.p. i
  • stałe miejsce pracy, wymienione w art. 775 § 1 K.p.

Oto klasyczny przykład przekroczenia przez SN swoich kompetencji, poprzez wkroczenie w uprawnienia przysługujące ustawodawcy, czyli naruszenie art. 7 Konstytucji RP. Wedle poglądów tegoż gremium interpretacja przepisu wbrew jego gramatycznej treści jest dopuszczalna wyłącznie wówczas, gdy przepis prowadziłby do absurdalnych, niemożliwych do zaakceptowania skutków (por. uzasadnienie uchwały siedmiu sędziów SN z dnia 19 listopada 1984 r. III UZP 44/84, OSNCP z 1986 r. Nr 6, poz. 86).

Powołane wyżej przepisy Kodeksu pracy posługują się dwoma odmiennymi sformułowaniami i pojęcie miejsca wykonywania pracy, rzecz jasna, nie jest tożsame ze stałym miejscem pracy. Oba te sformułowania mogą być tłumaczone w kontekście przepisu, w którym występują, w sposób nieprowadzący do żadnego absurdu.

Tymczasem SN za pomocą wykładni zmienia bezprawnie, bo sprzecznie z art. 7 Konstytucji, to, co uchwalił ustawodawca, a następne składy orzekające powielają ten raz popełniony błąd. Błądzić jest rzeczą ludzką i dlatego nawet składy 7-osobowe SN mogą się incydentalnie pomylić.

Z tego faktu nie powinno się wyciągać wniosków w postaci „dominowego”, błędnego orzecznictwa. Przeciwnie, każdy następny skład orzeczniczy powinien podjąć stosowne działania zmierzające do wyeliminowania tego błędu, w tym przypadku powinien to być wniosek do Prezesa Izby o poddanie tego problemu pod rozstrzygnięcie całej Izby SN.

Tymczasem w cyt. uchwale z 9.12.2011 r. SN nie tylko powiela zasadnicze błędy poprzednich składów, ale także posługuje się oderwaną od rzeczywistości argumentacją tłumaczącą zasadność pozbawienia pracowników prawa do należności z tytułu podróży służbowej.

Stwierdza mianowicie, że w kosztach dezorganizacji życia prywatnego pracownika powinien partycypować pracodawca i stąd zachodzi potrzeba odpowiedniego ukształtowania warunków umowy o pracę, w szczególności przez ustalenie właściwego poziomu wynagrodzenia za pracę.

Dywagacja owa może jest dobra na warunki zatrudnieniowe niemieckie, francuskie czy angielskie i to jeszcze do końca nie wiadomo czy na pewno, ale bez wątpienia nie jest trafna w warunkach polskich, w których większość pracowników zatrudnionych jest w ramach płacy minimalnej.

W jakiż to sposób SN chce poprawić sytuację finansową pracownika jeżdżącego czy to po znacznym obszarze Polski, czy to Unii Europejskiej w warunkach zwiększającego się bezrobocia i olbrzymiej przewagi ekonomicznej pracodawcy dyktującego warunki zatrudnienia?

Sąd Najwyższy bardzo się natomiast martwi o sytuację pracodawcy budowlanego funkcjonującego w aktualnych warunkach, charakteryzujących się zmiennością terenu wykonywanych robót i dlatego uwalnia podmiot zatrudniający od obowiązku płacenia należności delegacyjnych.

Niestety, taki sposób interpretacji prawa nie ma wiele wspólnego de lege lata (łac. w świetle obowiązującego prawa) z prawem materialnym i tym samym, niestety, ze sprawiedliwością.

Czas więc najwyższy, aby przywrócić legalną wykładnię ustaw, bo wówczas tego rodzaju wątpliwości interpretacyjne byłyby przez Trybunał Konstytucyjny, stojący bardziej na straży praw obywatelskich i pracowniczych, rozstrzygane w sposób wiążący wszystkie podmioty stosujące prawo.

Niestety, dzisiaj tego nie doświadczamy, gdyż w istniejącym chaosie prawnym nawet komentowane rozstrzygnięcia 7 sędziów SN nie mają charakteru powszechnie wiążącego, ale dla co słabszych jurystów stanowią przykład do naśladowania oraz przyczyniają się do „dominowego” powielania błędów w ramach mechanizacji orzeczniczej sądów polskich.

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat – kliknij tutaj >>

Indywidualne Porady Prawne specjalistów

Masz problem z prawem pracy? Opisz swój problem i zadaj pytania.
(zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje)


Kodeks pracy

[Pobierz Kodeks pracy] Stan prawny – 1.01.2017 r. j.t. z zaznaczonymi zmianami.

Kodeks pracy

[Pobierz ustawę o PIP] Stan prawny – 1.03.2017 r. j.t. z zaznaczonymi zmianami.

Szukamy prawników » wizytówka Zadaj pytanie »