• Opublikowano: 2026-09-04 • Artykuł Partnera
Panel Google Ads pewnej firmy budowlanej pokazywał koszt konwersji 35,97 zł i ponad dwa tysiące konwersji w kwartale. Klient w tym samym czasie widział u siebie niewiele zgłoszeń do wyceny i praktycznie zero telefonów. Rzeczywisty koszt pozyskania zgłoszenia, policzony po stronie sprzedaży, wynosił 507 zł.

Rachunek za reklamę internetową składa się z kilku niezależnych pozycji i tylko jedna z nich trafia do platformy reklamowej. Trzy sprawdzone cenniki z polskiego rynku, agencji Double Digital i Semgence oraz Artura Smolickiego, mówią to samo wprost: budżet mediowy idzie bezpośrednio do Google i jest rozliczany osobno od wynagrodzenia agencji.
|
Pozycja |
Komu płacisz |
Rząd wielkości netto (miesięcznie, chyba że zaznaczono) |
|
Budżet mediowy |
Google, Meta, inne platformy |
tyle, ile ustawi reklamodawca; to nie jest cena usługi |
|
Obsługa kampanii |
agencja albo freelancer |
od około 1200 do 3000 zł w opublikowanych cennikach |
|
Uruchomienie konta i kampanii |
agencja, jednorazowo |
od zera do 3000 zł, zależnie od zakresu |
|
Produkcja kreacji i strony |
agencja, studio, freelancer |
poza cennikami, wyceniane osobno |
Kwoty w trzeciej kolumnie pochodzą z cenników opublikowanych na stronach agencji i sprawdzonych 4 września 2026. To nie są dane z badania rynku, a skrajnie tanie oferty istnieją, tyle że są powiązane z bardzo małym budżetem mediowym.
Danych o tym, ile polskie firmy na to wydają, jest niewiele. Badanie NFG i IMAS International, przeprowadzone w październiku 2025 metodą CAWI na 507 mikrofirmach i sfinansowane przez firmę faktoringową, pokazuje, że 41 procent z nich w ogóle nie ma wydzielonego budżetu reklamowego. Wśród tych, które mają, 21 procent wydaje miesięcznie do 500 zł, a 16 procent od 501 do 1000 zł. Badanie objęło wyłącznie firmy zatrudniające do dziewięciu osób, więc nie opisuje całego sektora.
W statystyce publicznej jest jeszcze mniej. Główny Urząd Statystyczny ustalił, mierząc wyłącznie fakt płacenia, a nie kwotę, że w 2024 roku za reklamę w internecie płaciło 21,5 procent firm zatrudniających od dziesięciu do czterdziestu dziewięciu osób. Ta klasa wielkości to około 3,3 procent polskiego biznesu, bo badanie nie obejmuje 2,7 miliona mikrofirm.
Częstym odruchem przy budżecie rzędu kilku tysięcy złotych jest rozdzielenie go po równo na wyszukiwarkę, media społecznościowe i trzeci kanał. Obie duże platformy publikują progi, poniżej których ich algorytmy nie mają na czym się uczyć.
Meta podaje, że zestawy reklam opuszczają fazę uczenia się zazwyczaj po uzyskaniu około pięćdziesięciu wyników w tygodniu następującym po ostatniej znaczącej zmianie zestawu. Google przy strategii docelowego zwrotu z wydatków wymaga co najmniej piętnastu konwersji w ostatnich trzydziestu dniach dla kampanii w wyszukiwarce i produktowych, liczonych na poziomie śledzenia konwersji, a nie osobno dla każdej kampanii. O samym rozbijaniu budżetu żadna z platform się nie wypowiada, choć Google pisze o czymś pokrewnym: wyniki zwykle poprawiają się przy mniejszej liczbie większych kampanii, zbierających więcej konwersji.
Dla małej firmy oznacza to rezygnację z obecności wszędzie. Ten próg Meta liczy osobno dla każdego zestawu reklam, więc konto z pięcioma zestawami potrzebuje pięć razy więcej sygnałów niż konto z jednym. Dlatego przy małych budżetach w digitalk idzie się w mniejszą liczbę zestawów, zamiast dokładać kolejne.
Wróćmy do firmy budowlanej i różnicy między 35,97 zł a 507 zł. Dominującym zdarzeniem, na którym uczył się algorytm, były kliknięcia w numer telefonu na stronie mobilnej: 607 w styczniu i 782 w lutym, przy trzech albo czterech odebranych połączeniach. Kliknięcie w numer to najczęściej przypadkowe dotknięcie ekranu przy przewijaniu. Formularz, czyli zdarzenie o zupełnie innym progu trudności, kosztował w rzeczywistości 297,16 zł, osiem razy więcej, niż pokazywał panel.
Po przebudowie pomiaru, kampanii, strony i sposobu kwalifikowania zgłoszeń koszt realnego zgłoszenia spadł do 170 zł, a liczba takich zgłoszeń wzrosła z 33 do 177 miesięcznie. Budżet w tym czasie urósł o 81 procent, a około dwóch trzecich poprawy przypada na przebudowę systemu.
Ta sama proporcja wraca u agencji pracy tymczasowej, która w lipcu 2024, obsługiwana przez poprzedniego wykonawcę, zebrała 161 zgłoszeń po 49,19 zł, a w sierpniu 2024, po przejęciu konta, 1 094 zgłoszenia po 5,72 zł. Odpowiadające tym wynikom wydatki, około 7 920 zł i około 6 258 zł, są wyliczone z pary liczb, a nie odczytane z panelu. Warto też wiedzieć, dlaczego poprawa przyszła tak szybko: agencja obsługująca znała klienta z wcześniejszej współpracy i miała dostęp do jego starego konta z historią. Przy przejęciu konta całkiem od zera pierwszy miesiąc niemal zawsze idzie na zbieranie danych.
Osobno warto potraktować benchmarki kosztu konwersji. Najlepsze polskie dane opublikowała w lipcu 2026 agencja PremiumAds, na próbie 114 kont i 4 976 kampanii z pełnych dwunastu miesięcy: średnia ważona kosztu konwersji w kampaniach w wyszukiwarce wyniosła 12,99 zł, przy medianie pojedynczej kampanii 86,46 zł. Autorzy sami zaznaczają dwie rzeczy: próba pochodzi z kont jednej agencji, a definicja konwersji różni się między klientami, bo jedni liczą transakcje, inni leady, połączenia albo mikrokonwersje.
Wynagrodzenie agencji bywa liczone jako abonament albo jako procent budżetu mediowego. Drugi model łatwo przeliczyć na coś konkretnego. Jedna z agencji opisuje na swojej stronie umowę na 15 procent budżetu z minimum 1200 zł netto i przekłada ją na czas pracy: przy stawce 200 zł za godzinę minimum odpowiada sześciu godzinom miesięcznie, a przy budżecie 12 000 zł piętnaście procent daje 1800 zł, czyli dziewięć godzin.
Punktem odniesienia dla takiej stawki jest badanie płac i stawek godzinowych prowadzone przez Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR wraz z WTW Consulting. W edycji 2025, obejmującej 110 firm i 7 737 rekordów płacowych, stawki prezentowane klientom mieszczą się od 210 zł netto za godzinę pracy grafika do 319 zł za godzinę pracy media managera. To ceny dużych agencji zrzeszonych w SAR, więc nie opisują wprost specjalisty z cennika za 1200 zł. W tym samym badaniu, od 2014 do 2024 roku, stawki godzinowe agencji wzrosły o 16,82 procent, wynagrodzenia w agencjach o 33,65, a inflacja w tym czasie wyniosła 55,33.
W praktyce oznacza to jedno. Firma, która płaci 1200 zł miesięcznie za prowadzenie kampanii Google Ads, kupuje kilka godzin pracy specjalisty w miesiącu. Cotygodniowe raporty, testy kreacji i przebudowa strony w tych godzinach się nie mieszczą i wycenia się je osobno.
Czy wydatek na reklamę internetową jest kosztem uzyskania przychodu? Reklama nie została wymieniona jako samodzielna pozycja w katalogu wyłączeń z art. 23 ust. 1 ustawy o PIT ani z art. 16 ust. 1 ustawy o CIT, podczas gdy koszty reprezentacji zostały tam wymienione wprost. Sposób udokumentowania zależy natomiast od tego, kto wystawia dokument i w jakim wariancie rozliczeniowym działa konto reklamowe. Sama dokumentacja Meta wymienia Polskę w scenariuszu z lokalnym oddziałem i nie rozstrzyga jednoznacznie, który wariant obowiązuje w danym przypadku, więc nie jest to rzecz, którą da się jednoznacznie określić. Szczegóły warto ustalić z własnym biurem rachunkowym, najlepiej pokazując mu konkretną fakturę.
Reklama nie jest też osobną kategorią kosztową w polskiej sprawozdawczości statystycznej. W formularzu F-01/I-01 na 2025 rok słowa „reklama" i „marketing" nie występują ani razu, a wydatek znika w zbiorczej pozycji usług obcych albo pozostałych kosztów rodzajowych. W formularzu SP sformułowanie „koszty reklamy" pada jeden raz, w instrukcji dla firm prowadzących księgę przychodów i rozchodów.
Zanim zapadnie decyzja o kwocie, są dwie rzeczy do ustalenia: co dokładnie panel reklamowy liczy jako sukces i czy ta definicja pokrywa się z tym, co firma uznaje za wartościowe zgłoszenie. W firmie budowlanej te dwie definicje rozjeżdżały się czternastokrotnie, a rozliczenie po stronie sprzedaży zajęło jeden audyt ścieżki konwersji. Kto chce zobaczyć taki przegląd rozpisany na poszczególne działania, znajdzie rozpiskę pod adresem https://digitalk.pl/uslugi/.
Dopiero po tym ustaleniu rozmowa o wysokości budżetu zaczyna dotyczyć czegoś mierzalnego. Wcześniej dotyczy liczby, której nikt w firmie nie potrafi odnaleźć w sprzedaży.